DOŚWIADCZ

Dołącz do naszej publiczności i podziel się swoim doświadczeniem z filmem na Facebooku.

OD TWÓRCÓW FILMU

MICHAL JASKULSKI

autor zdjęć, reżyser, producent

Dzięki ludziom, których spotkaliśmy pracując nad “Przy Panty 7/9” realizacja filmu stała się dla mnie jedną z najbardziej emocjonujących podróży życia.

Nasi bohaterowie - Miriam, Haim, Manny, Piotr, Yaacov - przezwyciężyli swoje cierpienie i strach lub złamali stereotypy w jakich ukształtowało ich własne środowisko. Zdecydowli się na to z potrzeby serca, a może dlatego, że wiedzieli, że było to niezbędne dla budowania lepszego świata dla kolejnych pokoleń. Tak czy inaczej, wykazali się odwagą godną najwyższego szacunku.

Bogdan pokazał mi świat, za którym tęsknię od bardzo dawna. Za takim, gdzie czułość, współczucie i miłość dla drugiego człowieka są największą wartością. W pewien sposób, działania Bogdana widzę dzisiaj jako esencję chrześcijaństwa: bycie i działanie dla innych.

Bogdan przez lata przypomina współmieszkańcom swojego miasta o potwornej zbrodni w jakiej wzięli udział ich przodkowie, nie po to by ich skrzywdzić. Pomaga im wyjść poza poczucie winy, które podświadomie odziedziczyli, poza wstyd za często kochanych członków swoich rodzin, którzy wzięli udział w zbrodni. Nie można zmienić przeszłości, ale Bogdan pokazuje im, że można zbudować coś dobrego, zamiast zamykać się w wyparciu prawdy. Można otworzyć się na cierpienie ocalałych i ból rodzin ofiar pogromu, okazać swoje współczucie.

Z drugiej strony, Bogdan bierze na swoje barki łzy ocalałych i krewnych ofiar. Pokazuje im też, że ziemia z której pochodzą, nie jest już im wroga, że mogą pozwolić, by miłość do tego miejsca i ludzi, wydobyła się spod warstwy cierpienia.

Kiedy pod koniec filmu obie strony są już na siebie otwarte,
skrzywdzeni stają się gotowi, by wsłuchać się w cierpienie potomka sprawców, co można zobaczyć pod koniec filmu. W ten sposób zamyka się koło wzajemnej empatii. To właśnie istota pamięci: budowanie głęboko związanej współczuciem wspólnoty.
 

Zajęło mi dużo czasu, żeby zrozumieć, że ta historia, jest nie tylko o naszych bohaterach, ale także o Tobie, czy o mnie. Zadaj sobie pytanie: “Jak wiele razy w swoim życiu nie udało Ci się odnieść sukcesu czy czegoś zbudować, gdyż byłeś zamknięty na uczucia czy poglądy innych?” Jak wiele razy nie zainwestowałeś wystarczająco dużo wysiłku, by pomóc sobie i swojemu oponentowi usłyszeć się wzajemnie?” Zwłaszcza, jeżeli problem stanowiło cierpienie jednego lub obojga z Was. Te pytania mają odniesienie zarówno do wyborów osobistych, społecznych, czy do decyzji przywódców krajów.

“Przy Planty 7/9” ma swoje źródło w przerażającym wydarzeniu z przeszłości. ale jeżeli ktoś pyta mnie o czym jest ten film, odpowiadam, że jest o poszukiwaniu bliskości.

LARRY LOWEINGER

director, producer

"Chcecie tego wysłuchać. Słuchajcie." Ocalały z Holocaustu

Zostałem wychowany tak, by wierzyć w przyzwoitość, by troszczyć się o innych i starać się sprawiać by świat był lepszy. Dla moich rodziców nie były to puste słowa, a zasady, według których żyli. Dorastając jako Żyd, zdawałem sobie sprawę z anysemityzmu w Ameryce, ale na ogół nie czułem by mnie dotyczył. Z wyjątkiem jednego wydarzenia.

W pierwszych latach studiów w Columbia Collage, mieszkając po przeciwnej stronie od akademików, pewnej mroźnej zimowej nocy zostałem zaatakowany przez trzech opryszków. Drwili ze mnie, zniszczyli moje okulary i grozili, że mnie pobiją. To wstrząsające doświadczenie zostaje ze mną do dzisiaj. 

Kiedy byłem młody, antysemityzm był dla mnie czymś, co dotykało innych ludzi w odległych krajach. Teraz zdaję sobie sprawę, że żyjemy w świecie, który tylko pozornie akceptuje nas jako obywateli.

Moja długa i satysfakcjonująca droga realizatora dźwięku w filmach w Stanach Zjednoczonych, zaczęła się od robienia filmów dokumentalnych. Pod koniec kariery dźwiękowca, zapragnąłem wrócić do tego, co kocham najbardziej, do opowiadania o ludziach w wymagających sytuacjach. Szukam historii, które oddziaływują nie tylko na innych bohaterów w filmie, ale także uświadamiają widzów. W 2006 roku zacząłem robić film. Podążyłem za amerykańskim artystą do Kielc. Budował pomnik ku pamięci ofiar powojennego pogromu. To był początek dziewięcioletniej podróży.

W tym czasie, mój operator stał się moim partnerem w tej produkcji, a nasze zainteresowanie przeniosło się z amerykańskiego artysty na mieszkańca Kielc. W miejscu mojego pochodzenia, w amerykańskiej społeczności żydowskiej, wielu wierzyło, że Polacy są nieodwracalnymi antysemitami. Wracając do Kielc rok po roku, nigdy w żaden sposób nie doświadczyłem tam antysemityzmu, ale historia którą opowiadałem, ukazywała przede mną rozpowszechnioną kulturę nienawiści, która miała głębokie korzenie historyczne. Miałem dwa cele. Z jednej strony opowiedzieć o człowieku, który stara się skierować współmieszkańców swojego miasta w stronę głębokiego zrozumienia ich przeszłości, jak bardzo nie byłaby bolesna. Z drugiej strony badałem własne żydowskie korzenie, przywiązanie do dziedzictwa, znaczenia Judaizmu w moim życiu. Próbowałem znaleść sam siebie w żydowskiej kulturze. Im lepiej rozumiałem siebie, tym lepiej rozumiałem co dzieje się przed moimi oczami. Kiedy mijały kolejne lata powstawania filmu, z wszystkimi momentami zwątpienia i wyczerpania, zdałem sobie sprawę, gdzie jest moje miejsce jako filmowca, a co ważniejsze jako amerykańskiego Żyda.